Subscribe:

wtorek, 26 kwietnia 2011

Natalii 5 - Olga Rudnicka



Tytuł: Natalii 5
Autor: Olga Rudnicka
Wydawca: Proszyński i S-ka
Premiera: 2011-04-19
Ilość stron: 560


Po opisie i okładce tej książki spodziewałam się mrocznego kryminału, owianego nutką tajemniczości i grozy; kryminału, który sprawi, że nie będę mogła spać spokojnie w nocy...

Policja otrzymuje tajemnicze zgłoszenie o samobójstwie. Zamknięty od środka pokój. Martwy mężczyzna. Broń, na której znajdują się wyłącznie odciski palców ofiary. Jednak zdaniem przybyłego na miejsce komisarza Potockiego nie mogło to być samobójstwo. Ślady zdają się wykluczać również morderstwo. Zagadkowa śmierć jest jednak dopiero początkiem niezwykłych zdarzeń... 

W gabinecie notariusza pojawia się pięć kobiet o tym samym imieniu i nazwisku.

"Spoglądały na siebie nieufnie. Ojciec okazał się łajdakiem i jest ich pięć. Pięć Natalii, ale nie pięć sióstr. Umysł to rozumiał, serce jeszcze nie. Poczucia pokrewieństwa ani wspólnoty dusz nie miały. Nie miały też wspólnej przeszłości i, co bardzo prawdopodobne, przyszłości. Wiedziały, że ojciec był ich wspólny, ale następstwa tego faktu też wydawały się dziwnie odległe. W krótkim czasie zostały zbombardowane tyloma szokującymi informacjami, że nie do końca mogły się w nich połapać."

Każda z nich rości sobie prawo do spadku.
Każda z nich miała powód, by zabić.
Każda z nich będzie kłamać i oszukiwać, by odzyskać zaginiony spadek…

 

Niestety (a może stety) książkę pani Rudnickiej nazwałabym prędzej komedią (zresztą dość nieprawdopodobną) z wątkiem kryminalnym, niż raczej powiedziałabym, że jest to typowa powieść kryminalna, albowiem w tym "dziwnym" dziele, najważniejszą kwestią nie jest wyjaśnienie zagadki śmierci Jarosława Sucharskiego, lecz na pierwszym planie stoją główne bohaterki książki, czyli córki zmarłego denata (ależ mnie irytowało to słowo, które pojawiło się chyba z milion razy), które są dość osobliwymi postaciami.

Mimo mdłego i nieco nudnego początku, Natalii 5 okazało się przyjemną i całkiem dobrą lekturą. Autorka niejednokrotnie doprowadziła mnie do śmiechu; zresztą do tej pory odczuwam skutki tego wszystkiego - nadal bolą mnie mięśnie brzucha, a na mojej twarzy przybyło kilka nowych zmarszczek. Cała historia, jak i zachowanie Natalii Sucharskich - wszystkie panie nazywają się tak samo, co na początku było dla mnie sporym kłopotem, bo nie mogłam się połapać, o której w danym momencie jest mowa, ale później, na całe szczęście, autorka rozwiązała tę kwestię - jest dla mnie absurdalne i jakby nie z tego świata, tzn. umiem sobie wyobrazić jedną tak "szaloną", zadziorną i pyskatą kobietę (jak Natalia, Anna, Nata, Magda czy też Natka), lecz pięciu takich samych i to mieszkających pod jednym dachem, już niekoniecznie. Poza tym, to co się dzieje, gdy w pobliżu jest chociaż jedna z sióstr Sucharskich, przechodzi ludzkie pojęcie, czego doskonałym przykładem jest bezradność policjantów, zajmujących się sprawą śmierci ojca bohaterek.

Narracja jest trzecioosobowa, dzięki czemu wiemy więcej rzeczy o samych bohaterach oraz przyczynach ich zachowania. Muszę wspomnieć, że postacie, przynajmniej te główne, są bardzo dobrze przedstawione przez autorkę, co naprawdę zasługuję na pochwałę z mojej strony, albowiem jest to jeden z plusów tej powieści i jej główny atut, obok świetnych partii dialogowych.

Pani Rudnicka piszę w prosty i przyjemny sposób, choć muszę przyznać, że początkowo nie byłam tak ochoczo i entuzjastycznie nastawiona do tej książki (także od strony technicznej), ponieważ w oczy rzuciła mi się spora liczba powtórzeń (np. owe słowo denat), ale później (tak po 150 stronie) historia rodziny Sucharskich niesamowicie mnie wciągnęła i nie byłam w stanie się od niej oderwać. Nieco chaosu wprowadza brak nazw rozdziałów oraz brak wyraźnego oznaczenia przeskoków w akcji, co podobnie jak owe powtórzenia, w pierwszej chwili mi przeszkadzało i utrudniało pojęcie wszystkiego.

Jak już wcześniej wspomniałam Natalii 5 to dla mnie komedia i to całkiem dobra, choć poniekąd niedorzeczna, która zawiera wątek kryminalny, rozkręcający się tak naprawdę (moim zdaniem) dopiero pod koniec utworu - mimo to, jest on całkiem dobrze napisany, a co najważniejsze zaintrygował mnie w dużym stopniu. Zakończenie całej historii niby w pełni mnie usatysfakcjonowało, ale z drugiej strony pozostawiło pewien niedosyt, gdyż chciałabym przeżyć jeszcze dłuższą przygodę z tymi niezwykłymi kobietami, które mimo różnić charakteru, tak naprawdę wiele łączy - m.in. upór, hardość i... niewyparzony język.

Polecam książkę Olgi Rudnickiej osobom, które lubią czytać przezabawne historię z ciekawymi i osobliwymi postaciami. Niekoniecznie jest to dobra powieść dla osób oczekujących mrocznego kryminału, który sprawi, że będziemy bali się zasnąć w nocy przy zgaszonym świetle.

Ocena: 7/10

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka, za co serdecznie dziękuję :)

niedziela, 24 kwietnia 2011

Na Północ od Capri - Penelope Green



Tytuł: Na północ od Capri
Autor: Penelope Green
Wydawca: Proszyński i S-ka
Premiera: 2011-04-1
Ilość stron: 303


Dzieło australijskiej dziennikarki to jedna z tych książek, których piękna okładka to nie jedyny atut utworu; albowiem Na północ od Capri kryje w sobie równie cudowną treść, pełną magicznych opisów i niezwykłych historii.

Mimo, że jest to moje pierwsze spotkanie z trylogią Penelope Green i nie znam historii z poprzednich książek, to muszę napisać, że jakoś bardzo nie odczułam tego faktu, gdyż autorka na samym początku powieści wprowadza czytelnika w swój świat i wspomina kilka wydarzeń z przeszłości.

Akcja kolejnej części włoskiej przygody Penny Green rozgrywa się na idyllicznej wysepce o nazwie Procida, gdzie Australijka przeprowadza się ze swoim ukochanym Alfonso i zgłębia coraz to nowsze tajniki włoskiej kuchni.

Na północ od Capri to nie tylko historia Penelope, bowiem autorka przytacza opowieści swoich procidańskich przyjaciół, dzięki czemu poznajemy wiele ciekawych, niekiedy śmiesznych histrorii z życia wziętych. Nieobce są nam również przepiękne widoki i włoski krajobraz, który poznajemy z wnikliwych i szczegółowych opisów. Czytając, niejednokrotnie miałam wrażenie, że jestem w danym miejscu razem z autorką i słyszę szum fal, czuję aromatyczny zapach potraw, unoszący się gdzieś w powietrzu. Zdecydowanie nie polecam czytać tej powieści z pustym żołądkiem, ponieważ możecie przeżywać dodatkowe katusze, związane z mnogością opisów włoskich dań, których z pewnością chcielibyście skosztować. Dzięki Penny Green mamy okazję poznać kulturę i charakter Prowidańczyków, dowiedzieć się więcej o ich tradycjach, obrzędach i obyczajach. Poza tym, dzieło tej australijskiej dziennikarki, zarówno bawi - za sprawą śmiesznych i innowacyjnych rozwiązań - jak i czegoś nas uczy - dzięki wytłumaczeniu włoskich zwrotów, których jest sporo.

Narracja powieści jest pierwszoosobowa, można mieć wrażenie, że czyta się pamiętnik czy też dziennik, ponieważ każdy rozdział to inny miesiąc, inny okres z życia autorki, co więcej Penny Green przedstawia każde wydarzenie ze swojej perspektywy; oprócz tego wspominając dane rozmowy z przyjaciółmi, mamy poniekąd do czynienia z reportażem, tudzież wywiadem. Plusem, jak i minusem tej książki jest długi czas czytania, tzn. jeśli chce się coś wynieść z tej powieści, a nie tylko zaznajomić się jako tako z treścią, to trzeba trochę czasu poświęcić dziełu pani Green; dlatego myślę, że jest to świetna pozycja na wiosnę, kiedy to niejako na nowo budzimy się do życia, jesteśmy energiczni i wypoczęci; niestety wątpię, żeby książka Penny Green spodobałaby mi się w okresie zimowym, ale może innym prypadłaby do gustu.

Czytając tę powieść można domyślić się samemu, że autorka jest również dziennikarką - tak charakterystyczny styl, jak i język na to wskazują, moim skromnym zdaniem. Skoro jestem już przy bardziej technicznych sprawach - na ciepłe słowa zasługuje pani Ewa Horodyska, która przetłumaczyła książkę na język polski; dzięki jej "nadgorliwej" pracy zyskujemy dodatkowo wyjaśnienie kilku interesujących kwestii, dzięki czemu możemy lepiej sobie coś wyobrazić lub zrozumieć dane zjawisko. Kolejną sprawą godną uwagi i pochwały jest spis wszystkich przepisów na końcu książki, dzięki niemu łatwo i szybko możemy odszukać interesujące nas przepisy. W książce mamy także okazję ujrzeć kilka ciekawych i pięknych miejsc z Procidy, gdyż autorka zamieściła parę zdjęć - moim zdaniem, to bardzo fajna rzecz, aczkolwiek mogłoby być więcej zdjęć budynków, które nie zostały opisane, a tylko wspomniane z nazwy przez panią Green.

Na północ od Capri to książka godna polecenia szczególnie tym osobom, które uwielbiają włoską kuchnie, lubią poznawać obcą kulturę i obyczaje, są pasjonatami jakiejkolwiek odmiany historii lub chcą po prostu przeczytać fajną książkę na wiosenne dni. 

Ocena: 7/10


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka, za co serdecznie dziękuję :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Gra - Krystyna Kuhn

   




Tytuł: Gra
Autor: Krystyna Kuhn
Wydawca: TELBIT Wydawnictwo
Cykl: Dolina
Premiera: 2011-03-30
Ilość stron: 296


Krystyna Kuhn to niemiecka autorka, której thrillery podbijają serca czytelników na całym świecie. Nic więc dziwnego, że nie mogłam oderwać się od książki pani Kuhn i nie zauważyłam nawet, kiedy znalazłam się na ostatniej stronie, a moja przygoda z Grą dobiegła końca.

Świat zaprezentowany przez autorkę jest niezwykły pod wieloma względami, nie chodzi tu tylko o tajemniczość doliny i jeziora Lake Mirror, ale również o strach, mrok ogarniający bohaterów w tym dziwnym miejscu. Akcja utworu dzieje się gdzieś w Kanadyjskich Górach Skalistych, na odludziu oddalonym o dobrych kilkanaście kilometrów od cywilizacji. Mogłoby się wydawać, że krajobraz sprzyja relaksowi i odpoczynkowi, ale jest to tylko złudne wrażenie, albowiem dolina skrywa w sobie nierozwiązane tajemnice i niewypowiedzianą groźbę.

Cała historia rozpoczyna się wraz przybyciem bohaterów do elitarnej uczelni dla wybitnie uzdolnionych. Julia i Robert są rodzeństwem, które przybywa do college’u w Grace tydzień później niż pozostali uczniowie, co już na samym początku, wzbudza w czytelniku zainteresowanie. To, co dzieje się później jest jeszcze bardziej intrygujące i ciekawsze. Autorka dostarcza nam sporą dawkę informacji, które musimy przetrawić, a następnie spróbować wszystko zrozumieć, co nie jest wcale proste, gdyż niektórych kwestii nie da się, tak po prostu, logicznie wytłumaczyć. Już na pierwszy rzut oka widać, że coś nie gra, a sytuacja nie staje się z czasem bardziej przejrzysta i klarowna. Dopiero pod koniec utworu czytelnik odkrywa kilka niewiadomych. Muszę przyznać, że zakończenie wprawiło mnie w takie osłupienie, że dochodziłam do siebie z 2-3 minuty - po prostu nie mogłam przyswoić i przetrawić rozwiązania do końca i chyba nadal nie jestem w stanie tego zrobić.

Teraz kilka słów o bohaterach. Julia i Robert to dość tajemnicze postacie, albowiem nie wiadomo dlaczego zdecydowali się studiować w Grace, a poza tym ich przeszłość skrywa coś strasznego, co do końca książki jest dla czytelnika jedną z wielu niewiadomych. Julia Frost jest troskliwą siostrą, a także miłą dziewczyną, której uśmiech rozświetla wszystko dookoła. Robert natomiast to wielki pasjonat matematyki, który uwielbia rozwiązywać różne zagadki i choć z pozoru zwyczajny, w rzeczywistości jest dość niezwykły, co już pierwszego dnia sprawia, że staje się głównym obiektem zainteresowania innych uczniów. Oprócz rodzeństwa Frostów na szczególną uwagę zasługuje Chris, który jest bezczelny, niekiedy arogancki oraz bardzo tajemniczy, ale potrafi również być opiekuńczy i czuły, co nie pozwala dopasować tego bohatera do konkretnej szuflady, albowiem ma on tak jakby dwie natury. Innymi bohaterami tej książki są: Alex - senior i opiekun młodszych na uczelni, Isabel - również opiekunka młodszych roczników, Rose - łysa, ale ładna dziewczyna, którą można polubić, Debbie - gadatliwa i dość irytująca osóbka, która myśli tylko o imprezach i chłopcach, Benjamin - chłopak, który prawie nigdy nie rozstaje się ze swoją kamerą i nosi różowe spodnie od piżamy, David - sympatyczny i wręcz idealny jako kandydat na chłopaka oraz Katie - inteligenta Koreanka, która trzyma się raczej na uboczu. Każda z postaci jest zaprezentowana lepiej lub troszkę gorzej, ale autorka zrobiła to w taki sposób, że można stworzyć sobie jakiś obraz bohaterów.

Język powieści jest bardzo przystępny, ani zbyt prosty, ani zbyt trudny. Książkę czyta się przyjemnie i zdecydowanie za szybko, właśnie jednym z minusów tejże historii jest zbyt mała liczba stron. Liczne i bogate opisy przyrody i innych zjawisk pozwalają czytelnikowi lepiej poznać i zagłębić się w ten niecodzienny świat, pełen dziwnych zdarzeń i anomalii. Narracja powieści jest trzecioosobowa, dzięki czemu mamy lepszy zarys sytuacji i wszystkich rzeczy, choć prawie cała historia jest przedstawiana z perspektywy Julii, wyjątkiem są rozdziały ukazujące zdarzenia oczami Roberta. Jedną z rzeczy, które mogą irytować i denerwować osobę czytającą są wyrażenia angielskie nieprzetłumaczone na język polski. Owe wyrażenia pojawiają się dość często i moim zdaniem obniżają poniekąd jakość tej książki.

Trudno mi uznać Grę za thriller, ponieważ po raz pierwszy czytam książkę z tego gatunku, ale mogę śmiało stwierdzić, że bardzo mi się podobała. Pierwszy tom z serii Dolina był dla mnie niezwykłą historią, której ciągu wydarzeń nie potrafiłam przewidzieć, bowiem wszystko było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie wiem dlaczego, ale sięgając po tę powieść spodziewałam się wątku paranormalnego - jakichś duchów czy też wilkołaków - a w zasadzie nic takiego nie dostałam, przynajmniej na razie, albowiem nie ulega wątpliwości, że wszystko, co się dzieje w dolinie, jest co najmniej bardzo dziwne. Kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć jest to, że fabuła nie jest prowadzona w ekstremalnym tempie, raczej wszystko jest odpowiednio wyważone i akcja posuwa się stopniowo.

Gra to naprawdę warta uwagi powieść, która powinna zainteresować osoby lubiące czytać dziwne, ciekawe historie, pełne tajemnic i zagadek do rozwiązania. Gorąco polecam innym pierwszą część cyklu, a sama niecierpliwie czekam na dalszy ciąg tej opowieści, która pozostawiła mi wielki niedosyt.

Ocena: 8,5/10

Książkę otrzymałam od wydawnictwa TELBIT, za co serdecznie dziękuję :)



Ps. Muszę pochwalić wydawnictwo za piękne wydanie i okładkę, która idealnie "dopasowywała" mi się do ręki ;)

środa, 13 kwietnia 2011

Drugie Życie Bree Tanner - Stephenie Meyer



Tytuł: Drugie Życie Bree Tanner
Autor: Stephenie Meyer
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Premiera: 2010-06-16
Ilość stron: 195


Kolejny raz miałam okazję podziwiać niesamowity warsztat pisarski Stephenie Meyer, autorki jednej z najlepszych wampirzych sag na świecie. Na samym początku zaznaczę jednak, że jestem wielką fanką tejże pisarki, jak i całej Sagi Zmierzch, więc może się zdarzyć, że będę "słodzić" pani Meyer, aczkolwiek postaram się być jak najbardziej obiektywna.

Już na samym wstępie, wiemy czego i kogo będzie dotyczyć cała historia, albowiem sam tytuł książki nam na to wskazuje. Ponadto powieść oparta jest na motywach Zaćmienia, co w konsekwencji owocuje znajomością zakończenia dziejów Bree, eliminując tym samym element zaskoczenia.

Bree Tanner to nowonarodzona, która jest trochę oszołomiona, przestraszona, poniekąd zagubiona, ale mimo wszystko, jest to bardzo inteligenta wampirzyca, która zdecydowanie wyróżnia się na tle zgromadzenie Riley'a. Choć Bree nie posiada żadnego talentu i nie jest jakimś mistrzem kung-fu, to zdecydowanie nie jest postacią nudą, nijaką i można ją polubić. Pisząc o bohaterach muszę wspomnieć o Diegu i Fredzie, którzy również zasłużyli sobie na moją sympatię. Diego skradł mi serce swoją postawą wobec głównej bohaterki oraz tym, że przypominał mi poniekąd Carlisle, natomiast Fred urzekł mnie swoją tajemniczością, zagadkową osobowością, a poza tym zaintrygował mnie jego talent.

Jeśli chodzi o fabułę to przyznaję, że jestem mile zaskoczona tym, co się działo, mimo że wiedziałam jak się skończy cała opowieść, to jednak byłam wszystkim zainteresowana, a poza tym dowiedziałam się wielu nowych rzeczy odnośnie historii przedstawionej w Zaćmieniu. Przyznać muszę, że autorka mile mnie zaskoczyła tym faktem, choć w sumie mogłam się tego po niej spodziewać. Niestety nie jest wyjaśnione, jak wyglądało życie Bree przed przemianą, jak również nie dowiadujemy się dokładnych szczegółów przemiany bohaterki w wampira, co było dla mnie lekkim rozczarowanie, ponieważ jest to niezwykle interesujący i ciekawy wątek, który chciałabym poznać. Minusem Drugiego Życia Bree Tanner jest także mała ilość stron, co w konsekwencji przełożyło się na skromnie rozbudowaną fabułę i niewielką dawkę przekazanych informacji. Mimo to pani Meyer pozwoliła nam poniekąd wejść w skórę wampira i poczuć jego pragnienie, żądze oraz zrozumieć skomplikowany mechanizm postępowania tych nadludzkich istot. Opowieść o Bree uwidacznia czytelnikowi różnice między światem Cullenów a żądnymi krwi, nieokiełznanymi członkami świty Riley'a.

Język powieści oraz styl Meyer po raz kolejny mnie oczarował i zachwycił. Autorka Zmierzchu, jak dla mnie pisze bardzo lekko, dzięki czemu wszystko czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, warto również podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z prymityzmem, ostatnio tak często spotykanym w książkach.

Mimo że nie jest to powieść bez wad oraz budzi mniejsze zainteresowanie czytelnika niż saga Zmierzch, śmiało mogę ją polecić wszystkim fanom twórczości Stephenie Meyer. Trochę dziwne byłoby, gdybym polecała Drugie życie Bree Tanner zwykłemu czytelnikowi, który nie miał w rękach historii Belli i zapewne nie zrozumiałby większości rzeczy dziejących się w książce.

Ocena: 6,5/10

niedziela, 3 kwietnia 2011

"Ukryte" - Kimberly Derting



Tytuł: Ukryte
Autor: Kimberly Derting
Wydawca: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Premiera: 2011-03-09
Ilość stron: 316

Nie sądziłam, że znajdę jeszcze jakąś książkę, która wstrząśnie mną do żywego i zainteresuje mnie do tego stopnia, że nie będę mogła się od niej oderwać, nawet gdy kiszki zaczną grać mi marsza, tak głośnego, że mógłby on obudzić połowę mojej mieściny. Niewątpliwie książka Kimberly Derting wywarła na mnie ogromne wrażenie i zaliczam ją do grona moich ulubionych powieści paranormalnych.

Główną bohaterką tej fantastycznej historii jest Violet Ambrose, dziewczyna, która ma niezwykły dar, albowiem wyczuwa dusze zmarłych - zarówno zwierząt, jak i ludzi. Violet jest ładna, zgrabna i jej głowę zdobią niesforne loki, które dziewczyna próbuje okiełznać. Najlepszym przyjacielem Vi jest Jay Heaton, przystojniak, który od pewnego czasu jest punktem westchnień prawie wszystkich dziewczyn w szkole, notabene także Violet zaczyna czuć coś do swojego przyjaciela, co zresztą budzi niepokój dziewczyny. Jednak Ukryte to nie tylko dobry romans, ale również trzymający w napięciu thriller, który nie pozwala, by czytelnik był pewien tego, co za chwilę się stanie -  przekonałam się o tym na własnej skórze, niejednokrotnie wydawało się mi, że wiem co będzie dalej, by następnie za kilka linijek dowiedzieć się, że to nieprawda i że cała historia jest bardziej skomplikowana i zawiła.

Od pierwszych stron polubiłam Violet i Jay'a, którzy sprawiali, że bardzo często na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech, co uważam za duży sukces, bo ostatnio wcale nie mam zbyt wiele po temu okazji. Bohaterów książki są unikatowi na swój sposób, zarówno ci główni, jak i poboczni; każdy z nich wnosi coś innego i wywołuje różne reakcje  w czytelniku. Przykładowo Stryj Stephen sprawił, że policja nie przyprawiała mnie o ból głowy (jak to ma miejsce, gdy czytam cykl czas wygnania), a Grady przypomniał mi, że nie wszyscy umieją się zawsze odpowiednio zachować.  Wracając do dwójki czołowych bohaterów, to Jay jest uparty, wie czego chce i śmiało dąży do celu; Violet jest trochę nieśmiała, ale nie oznacza to, że jest mdłą postacią, a wręcz przeciwnie, ludzie powinni uważać na jej ripostę, ponieważ Vi potrafi znokautować słowem swojego "przeciwnika".

Ukryte to naprawdę interesująca i niezwykle wciągająca książka, którą czytałam szybko i zachłannie. Warsztat pisarski Kimberly Derting stoi na bardzo dobrym poziomie, mimo że język powieści jest prosty. Dialogi pomiędzy Jay'em i Violet są niejednokrotnie przesiąknięte humorem i ironią, co sprawiła, że książkę czyta się jeszcze chętniej. Poza tym pani Derting stworzyła nietuzinkowy świat, który czytelnik chce poznać od pierwszej strony i rozkoszować się nim przez kilkanaście godzin, dni czy też miesięcy - jestem absolutnie pewna, że jeszcze nie raz, sięgnę po to intrygujące dzieło. Narratorem książki jest Violet, poznajemy jej uczucia, myśli oraz zgłębiamy istotę jej osoby. Muszę przyznać, że czasami ubolewałam na tym faktem, ponieważ chciałam się dowiedzieć, o czym w danej sytuacji rozmyśla Jay i dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Autorka książki zrobiła bardzo fajną rzecz, albowiem obok głównej narracji, co jakiś czas pojawiały się fragmenty, których narratorem był seryjny morderca, dzięki czemu poznaliśmy jego psychikę i mogliśmy sobie wyobrazić, co czai się w głowach prawdziwych psychopatów.

Niektórzy mogą zarzucić książce, że pewne kwestie powtarzają się z innych powieści paranormalych (lub są bardzo podobne), ale ja tam miałam to gdzieś, bo nie rzucało mi się to jakoś w oczy (moim zdaniem podobieństw było naprawdę mało) i nie zniechęcało mnie to do czytania. Nie uważam również, że ta książka nie wnosi niczego nowego do współczesnej literatury, ponieważ sam talent Vi jest dla mnie czymś oryginalnym oraz nie mamy tak naprawdę, do czynienia z trójkątem miłosnym, który obecnie bardzo często  pojawia się w książkach, wydawanych w Polsce i na świecie. Warto zaznaczyć, że ta książka może być dla paru osób miłą odskocznią od wampirów, wilkołaków, aniołów czy też innych fantastycznych i nierealnych stworzeń, ponieważ w powieści Derting nie ma, przynajmniej na razie, tego typu rozwiązać (moim zdaniem wcale się na to nie zanosi) i to wyróżnia, przede wszystkim Ukryte na tle innych, współczesnych dzieł literackich.

Polecam Ukryte wszystkim miłośnikom fantasy, którzy uwielbiają czytać piękne historie, pełne miłości i magii, owiane niekiedy nutką tajemnicy i grozy... Myślę, że książka Kimberly Derting przypadnie do gustu większej rzeszy odbiorców i pozostawi po sobie niedosyt i chęć, jak najszybszego przeczytania kontynuacji losów Violet i Jay'a.

Ocena: 9/10

niedziela, 27 marca 2011

Hakus pokus - Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski



Tytuł: Hakus pokus
Autor: Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 2011-03-23
Ilość stron: 490


Sięgając po tę książkę spodziewałam się historii dwojga ludzi po przejściach, dzięki której będę mogła spojrzeć na świat z innej perspektywy i przyjrzeć się z bliska problemom, z którymi do tej pory, na całe szczęście nie miałam styczności. Owa powieść jest wręcz doskonałą pozycją dla czytelników, którzy nastawiają się na dłuższe przemyślenia i refleksje.

Autorami Hakus pokus są Katarzyna Leżeńska, pisarka i scenarzystka oraz Darek Milewski, lalkarz z wykształcenia, które w swoim życiu zajmował się już wieloma rzeczami, a obecnie pracuje w jednej z największych firm software'owych na świecie.

Książka opowiada historię Beaty Winkler, psychologa z Chicago, kobiety z problemami i dylematami życiowymi. Rudowłosa i piegowata bohaterka rozstaje się tuż przed ślubem z narzeczonym oraz po umieszczeniu matki w zakładzie zamkniętym, podejmuje nową pracę w firmie w Seattle, gdzie spróbuje żyć w miarę normalnie. Hakus pokus nie jest tylko historią jednego bohatera, albowiem drugą czołową postacią tej książki jest Robert Wolny, Polak i pracownik firmy CounterVision, zajmującej się zabezpieczaniem firm i instytucji przed atakami hakerów. Robert, podobnie jak Beata, nie ma lekkiego życia, niedawno rozstał się ze swoją transseksualną żoną Christine i próbuje na nowo poukładać swoje życie, co wcale nie jest proste...

Beata jest 30-letnią kobietą, która jak każda z nas, ma jakieś kompleksy i zmartwienia, jest również postacią, której nie sposób nie polubić. Mimo trudnego dzieciństwa potrafi nadal się uśmiechać i pocieszać innych, jest tak jakby życzliwą duszą, co prawda można uznać, że poniekąd wynika to z jej zawodu, ale w gruncie rzeczy myślę, że po prostu jest taka, a nie inna.

Robert to dojrzały mężczyzna ok. 40 lat, były student Uniwersytetu Warszawskiego, a obecnie haker w znanej firmie w Seattle. Wolny jest człowiekiem uczciwym, moralnym i sumiennym, który zawsze stara się postępować słusznie i podejmować trafne decyzje.

Hakus pokus  jest kawałkiem bardzo dobrej literatury, która porusza istotne i poważne kwestie ludzkiego życia, takie jak moralność, kłamstwo czy miłość. Moim zdaniem Leżeńska i Milewski kapitalnie przestawiają ten niezwykle skomplikowany świat, pełen trudnych wyborów i decyzji, które kształtują nasz charakter i czynią nas tym, kim jesteśmy naprawdę.

W powieści występuje dwóch narratorów, tzn. jeden rozdział jest z perspektywy Beaty, a kolejny "widzimy" oczami Roberta. Muszę przyznać, że początkowo sprawiało mi to problem, ponieważ przeskoki w akcji komplikowały trochę sprawę ze zrozumieniem treści, ale później było już ok. Wielkim plusem takiej, a nie innej narracji jest to, że dzięki niej zagłębiamy się bardzo wnikliwie w psychikę bohaterów i lepiej ich poznajemy. Czytając miałam wrażenie, że to uczucia i emocje postaci są najważniejsze, a fabuła została zepchnięta na drugi plan. Skoro jestem już przy tej kwestii, to warto wspomnieć, że akcja nie dzieje się w jakimś mega ekspresowym tempie, w końcu to nie książka przygodowa i to nie jest jakaś najistotniejsza sprawa.

Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie, mimo podejmowanej przez autorów problematyki. Sądzę, że powieść powinna przede wszystkim zainteresować i zaciekawić starszych, nieco dojrzalszych czytelników (oczywiście nie twierdzę, że innym też się nie spodoba) oraz maniaków komputerowym, którzy nie powinni mieć problemu ze zrozumieniem fachowych, "hakerskich" treści, z którymi ja miałam drobny kłopot. Muszę przyznać, że bardzo fajnie czytało mi się Hakus pokus, albowiem zazwyczaj nie mam do czynienia z takimi książkami, które nie są z gatunku fantasy i mu podobnych.

Polecam tę książkę na wolny weekend czy wieczór ! Myślę, że nie powinniście być rozczarowani treścią, która liczy sobie 490 stron, więc całkiem sporo i adekwatnie do objętości, cena powieści nie jest jakoś wygórowana.

Moja Ocena: 7/10

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka, za co serdecznie dziękuję :)

  
Ps. Gorąco zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony książki, gdzie można zapoznać się z czterema rozdziałami powieści K. Leżeńskiej i D. Milewskiego - http://hakuspokus.pl/

niedziela, 20 marca 2011

"Nieznana" - Rachel Caine

  
Tytuł: Nieznana
Autor: Rachel Caine
Cykl: Czas Wygnania - II część
Wydawca: Amber
Premiera: 2010-12-09
Ilość stron: 307 

Historia pełna niespodzianek, zawiłych zagadek i nieustającej przygody. Tak w skrócie można określić kolejną książkę Rachel Caine, autorki słynnego na całym świecie cyklu Wampiry z Morganville, którego tak na marginesie, wcale nie czytałam. W Nieznanej ponownie przenosimy się do niebezpiecznego świata dżinów i strażników pogody, gdzie Cassiel po raz kolejny musi zmierzyć się z Perłą, która nie jest tak do końca martwa, jakby się mogło wydawać. Poza tym Cass i Luis muszą udać się w niezwykle ciężką i trudną podróż, by uwolnić Ibby i inne dzieci...

Czytałam tę książkę z zapartym tchem, Pani Caine wie co i jak ma pisać, aby czytelnicy nie mogli oderwać się od jej dzieł. Bardzo podobała mi się kolejna część Wyklętej, ani chwilę się nie nudziłam, nie było po prostu na to czasu, akcja dzieje się w tak zawrotnym tempie. Poza tym autorka umie zbudować takie napięcie pomiędzy głównymi bohaterami, że nie sposób oderwać się od ich dialogów. Rachel moim zdaniem spisała się na medal i śmiało mogę powiedzieć, że jest ona jedną z moich ulubionych pisarek, a oprócz tego uważam, że mogłaby pisać krwawe kryminały. Opisy walk i licznych obrażeń bohaterów są przedstawione przez nią po mistrzowsku, widać, że zna się na tym co robi, przynajmiej ja mam takie zdanie (nigdy nie czytałam takich "prawdziwych" kryminałów, więc nie wszyscy mogą zgodzić się z moją opinią). Odnośnie samej historii to jestem bardzo ciekawa jak potoczy się dalej, niemiłosiernie interesuje mnie to, co naprawdę knuje Perła, bo do tej pory jej nie rozgryzłam, nawet w najmniejszym calu nie domyślam się o co w tym wszystkim chodzi - o strażników, ludzi czy dżinów. Co się tyczy bohaterów to uwielbiam Cassiel, podoba mi się jej charakter, widać ogromną zmianę w jej zachowaniu od kiedy stała się człowiekiem i to jest fajne. Luis jest świetny, nawet kiedy się złości. Skoro jestem już przy postaciach, to najmniej lubianym przeze mnie bohaterem tej książki jest dżinn Rashid, gość ma niezły tupet i jest wkurzający. Osobą, której także nie polubiłam jest agent Turner, jak dla mnie był zbyt bezczelny, a poza tym za kogo się on w ogóle uważa. Generalnie rzecz biorąc najgorszą częścią książki jest dla mnie... policja ! Czy oni zawsze muszą mieć problemy i wszystkiego się tak czepiać ?

Język powieści nie jest jakoś skomplikowany, według mnie pani Caine ma bardzo przyjemny styl pisania, który podziwiam już, od przeczytania pierwszej części cyklu. Warto wspomnieć o tym, że na końcu książki, po raz kolejny, mamy zamieszczoną listę piosenek, przy których autorka tworzyła swoje dzieło literackie. Uważam to za świetny pomysł, ponieważ czytelnik może lepiej wczuć się w klimat książki oraz zrozumieć, co pisarka czuła i co chciała nam przekazać.

Podsumowując, książka jest bardzo dobra, zakończenie było niby z małym happy endem, ale nie do końca, bo tak naprawdę nic nie wiadomo - przyzwyczaiam się już do tego, że autorka potrafi tak wszystkim zakręcić, że nic nie jest pewne, wszystko może się wydarzyć. Mam tylko nadzieję, że historia Cassiel skończy się dobrze i będzie wielkie, dla niektórych mdłe, szczęśliwe zakończenie. Polecam !

Ocena: 9/10 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...