Subscribe:

wtorek, 24 maja 2011

Wschodzący księżyc - Keri Arthur




Tytuł: Wschodzący księżyc
Autor: Keri Arthur
Wydawca:  ERICA Instytut Wydawniczy
Cykl: Zew nocy
Premiera: 2011-03-09
Ilość stron: 400

Keri Arthur to kolejna australijska pisarka, której twórczość mogłam podziwiać ostatnimi czasy. Jej dziewięciotomowy cykl o przygodach Riley Jenson - pół wampirze,  pół wilkołaku  - zdobył uznanie i fanów na całym świecie.

Pierwszą częścią serii o Riley jest Wschodzący księżyc, który w niesamowity sposób umilił mi kilka godzin życia w ostatnim czasie, a dokładnie wczoraj. Po zapowiedziach oczekiwałam historii wciągające, intrygującej, która skierowana jest przede wszystkim do nieco starszych, dojrzalszych czytelników, czyli takich, którzy ukończyli już osiemnaście lat. Już na początku muszę napisać, że nie rozczarowałam się tym, co zastałam, bowiem książka pani Arthur nie jest wcale skierowana do młodzieży poniżej osiemnastego roku życia, chociaż myślę, że siedemnasto- i szesnastolatką Wschodzący księżyc w równie dużym stopniu powinien przypaść do gustu; w końcu w naszych czasach dzieci szybciej dojrzewają do 'pewnych' spraw.

Główną bohaterką jest wspomniana przeze mnie wcześniej Riley Jenson, która jest dość nietypowym połączeniem wampira z wilkołakiem, zresztą tak samo jak jej brat bliźniak Rhoan. Cała historia rozpoczyna się poniekąd w momencie, kiedy Rhoan znika w trakcie trwania jednej ze swoich misji(rodzeństwo Jensen pracuje w Departamencie Innych Ras w Melbourne), a Riley spotyka przed swoim mieszkaniem niezwykle pociągającego, tajemniczego i nagiego wampira. Później cała akcja nabiera tempa, choć nie do końca, ale o tym napiszę później. W miarę posuwania się akcji do przodu, nasza bohaterka zostanie wplątana w wir dziwnych i niebezpiecznych spraw, które niejednokrotnie wywrócą jej świat do góry nogami.

Świat stworzony przez Keri Arthur nie jest światem małych, grzecznych dziewczynek bawiących się lalkami. Rzeczywistość otaczająca Riley Jenson ocieka brutalnością, namiętnością, seksem. W pewnym momentach miałam wrażenie, że czytam harlequin, co było dość dziwne, zważywszy na fakt, że nigdy nie miałam styczności z  taką książką; w sumie, to chyba jest moim błędem, bo w tej chwili mogłabym porównać Wschodzący księżyc do tego typu dzieł. Czytając, doskonale widać, że autorka nie ma zahamować, że jest to książka dla starszych czytelników, bowiem seks jest niemal wszędzie, a nawet jeśli nie 'czytamy' scen miłosnych, to w powietrzu  wyczuwalny  jest podtekst erotyczny. Niektórym osobom może przeszkadzać tak duża ilość seksu, ale ja się do nich nie zaliczam, albowiem uważam, że w niektórych książkach pikanterii i perwersji nigdy za wiele. Nie wiem jak inne osoby, które już czytały dzieło Keri Arthur, ale ja miałam wrażenie, że to seks odgrywa główną rolę, a cała akcja jest zepchnięta na drugi plan, że jest tak jakby tylko tłem do tego wszystkiego. Początkowo trochę mi to przeszkadzało, ale końcówka mi wszystko zrekompensowała, gdyż to na samym końcu, tak naprawdę, autorka wyjawia nam większość niewiadomych. Muszę przyznać, że Wschodzący księżyc jest jedną z nielicznych książek, które potrafiły mnie zaskoczyć niemal w każdej sytuacji. Autorka niejednokrotnie sprawiła, że byłam zdziwiona tym, co się działo; w pewnych momentach naprawdę myślałam, że odgadłam zamysł autorki, ale jak się później okazywało, nie mogłam się bardziej pomylić. Historia Riley Jenson jest niezwykle interesująca i wciągająca, a intryga wymyślona przez autorkę do tej pory, w większej części, pozostaje dla mnie zagadką, przez co jeszcze bardziej nie mogę doczekać się kolejnej  książki z serii.

Bohaterowie stworzeni przez Keri Arthur mają w sobie coś, co ciekawi i w pewnym sensie intryguje czytelnika, bowiem nie każda postać jest w rzeczywistości taka na jaką wygląda. Niektórzy z bohaterów mają swoje drugie oblicze, którego nikt się nie domyśla, gdyż maska którą przywdziali jest niemalże perfekcyjna, przez co wszystko jest jeszcze bardziej fascynujące.

Główna bohaterka powieści jest istotą silną, zdeterminowną, pewną siebie. Panna Jensen jak już na początku wspomniałam jest mieszańcem, jednakże w jej przypadku wilcza natura dominuje nad jej wampirzą częścią(odwrotnie niż u jej brata). Riley jest śmiała i nie wstydzi się swojego ciała, podobnie jak reszta wilkołaków. Dzięki Keri Arthur mogłam bardziej poznać te istoty, gdyż do tej pory nie miałam ku temu większej okazji(Jacob Black jakoś nie był dobrym do tego okazem). Oczywiście muszę zaznaczyć, że autorka miała swój własny pomysł na te nadnaturalne stworzenia, bowiem przedstawienie wilkołaka w jej powieśći odbiega od stereotypowego krwiożerczego monstrum. Zaprezentowanie wilkołaków jako istoty 'otwarte' i frywolne sprawiło, że nawet polubiłam te stworzenia, do których jakoś wcześniej nie czułam krzty sympatii. Wracając do naszej bohaterki, jednym z jej punktów rozpoznawczych jest cięty, ostry jak brzytwa, niejednokrotnie sprośny język. Wprost uwielbiam, gdy dana bohaterka ma silną osobowość, wie czego chce i wytrwale wręcz uparcie dąży do celu. Obecnymi partnerami seksualnymi Riley są Talon - arogancki, władczy, bezczelny osobnik i Mischa, który jest przeciwieństwem poprzedniego, bowiem jest delikatny i szarmancki. Kolejną ważną postacią w książce, jak i dla samej Riley jest tajemniczy, nagi wampir Quinn O'Conor(dorzucić jedno n i mamy przystojnego Paula Walkera w Szybkich i Wściekłych). Quinn jest niezwykle bogatym 'mężczyzną', mieszkającym na co dzień w Sydney, który podczas swojego pobytu  w Melbourne, całkiem sporo namieszał w życiu seksownej pół wampirzycy. Moim zdaniem stosunek Quinna do Riley wydaje się poniekąd taki prawdziwy, taki jaki mógłby zaistnieć w realnym życiu - nie chcąc spoilerować nie mogę Wam dokładnie wyjaśnić, co mam na myśli, ale mam nadzieję, że jakoś zrozumiecie ideę tego sformułowania. Jeśli ktoś liczy na romantyczne i ckliwe sceny, to muszę mu powiedzieć, że się rozczaruję, bowiem powieść Arthur nie ma w sobie nic z delikatności, jeśli chodzi o te sprawy - przynajmniej na razie.

Odnośnie spraw bardziej natury technicznej, to nie mam do nich większych zastrzeżeń - może wolałabym odrobinę większy format książki, ale nie był to dla mnie jakiś ogromny kłopot. Język i styl mimo swej prostoty i częstej wulgarności nie był również dla mnie problemem. Narracja w powieść jest 1.os i mimo że to ogranicza nam 'pole widzenia', to przyjemnie się czyta te spostrzeżenia, uwagi Riley. Świat widziany jej oczami jest interesujący, a poza tym taka narracja pozwala nam lepiej poznać główną bohaterkę.

Świat Riley i jej  'przyjaciół' zaintrygował mnie w bardzo dużym stopniu i już nie mogę się doczekać, by wziąć kolejną część w moje ręcę. Jestem ogromnie ciekawa jak potoczy się dalej cała ta historia, co jeszcze szykuję dla Nas autorka. Polecam książkę Keri Arthur osobą, które mają  już dość mdłych i cukierkowych opowieści, a chcą przeczytać naprawdę pikantną historię, w której seks odgrywa główna rolę. Myślę, że Wschodzący księżyc spodoba się fanom serii Łowca Gildii Nalini Singh, której osobiście jestem wielką wielbicielką.

Ocena: 8,5/10

poniedziałek, 23 maja 2011

EON. Powrót Lustrzanego Smoka - Alison Goodman



Tytuł: EON. Powrót Lustrzanego Smoka
Autor: Alison Goodman
Wydawca: TELBIT Wydawnictwo
Premiera: 2010-02-24
Ilość stron: 576

Sięgając po tę książkę nie wiedziałam czego dokładnie się spodziewać, bowiem nigdy nie czytałam żadnego dzieła podejmującego tematykę smoków (Eragon wciąż znajduje się mojej liście książek do przeczytania), aczkolwiek miałam nadzieję, że powieść Goodman wprowadzi mnie w świetnie wykreowany świat fantasy, który całkowicie wciągnie moją skromną osobę i pozwoli zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości, przyniesie ulgę i odprężenie po ciężkim okresie maturalnym. Czy książka australijskiej pisarki spełniła moje oczekiwania ? Czy stworzony przez Alison Goodman świat okazał się takim jakim chciałam go ujrzeć ? Na te i inne pytania opowie dalszy ciąg mojej przygody z powieścią EON. Powrót Lustrzanego Smoka.

Książka opowiada historię Eona, a raczej Eony, która ukrywa przed resztą świata swoje prawdziwe oblicze; ta niezwykła szesnastoletnia dziewczyna pragnie zostać uczniem Lorda Smocze Oko, a żeby tak się stało musi 'stać' się chłopcem, gdyż ten zaszczyt przysługuje wyłącznie płci męskiej, kobiety jako słabsza z płci nie mogą uczestniczyć w walce o przychylność smoka. Eon(a) jako kaleka nie ma łatwego życia, na każdym kroku słyszy nieprzychylne wyzwiska pod swoim adresem oraz nikt nie bierze go na poważnie, gdy 'chłopiec' staje do boju o zdobycie przychylności Szczurzego smoka. Mimo że choroba stawia Eonę w gorszej pozycji w owej walce, to bohaterka nie poddaje się, kierowana przez swojego mistrza Brannona, stawia czoło coraz to trudniejszym zadaniom. Jako kobieta Eona nie jest wcale zbyt słaba, może i czasem przerasta ją sytuacja, ale nie brak jej sił, by walczyć o to czego pragnie; szesnastolatka niejednokrotnie stawała z powrotem na nogi po jakimś niepowodzeniu. Muszę to napisać, że nie wiem czy będąc na jej miejscu mogłabym poszczycić się taką wytrwałością i oddaniem, po prostu nie wiem czy nie uciekłabym przy najbliższej okazji, zamiast stanąć do trudnej i jakże wyczerpującej walki.

Alison Goodman wprowadza Nas w iście baśniowy świat rodem z średniowiecznych legend, gdzie smoki nie są tylko wytworem wyobraźni. Powieść australijskiej pisarki pełna jest pięknych i wnikliwych opisów przyrody, miejsc akcji, pojedynczych rzeczy. Owe opisy oprócz tego, że są szczegółowe i starannie dopracowane przez autorkę, to są również niezwykle wciągające, bowiem nie pozwalają czytelnikowi myśleć o czymś innym, gdyż nie są nudne i nużące, jak w niektórych współczesnych książkach. To nietuzinkowe dzieło nie słynie tylko i wyłącznie z mnogości świetnych, różnorodnych opisów, lecz jego kolejnym atutem są kapitalnie zarysowane postaci, które nie są przedstawione powierzchowne, bez większej dbałości o szczegóły. Autorce należą się wielkie gratulacje, albowiem udało jej się stworzyć piękny świat fantasy, którego bohaterowie nie są bezkształtnymi masami; każdy z nich ma coś, co go wyróżnia na tle innych, dzięki czemu możemy wyobrazić sobie zarówno wygląd, jak i zgłębić istotę charakteru poszczególnych postaci. Bohaterowie nie są obcy dla czytelnika, co pozwala mu się z nimi utożsamiać i identyfikować oraz przeżywać razem z nimi całą historię. Świat Goodman pełen jest tajemnic, zagadek i intryg. Moim zdaniem wcale nie można się nudzić czytając tę powieść; autorka dostarcza czytelnikowi mnóstwo akcji, której napięcie jest odpowiednio wyważone i stopniowane, dzięki czemu nie ma się wrażenie, że czyta się dzieło amatora. Uważam, że Alison Goodman w pełni zasłużyła na liczne nagrody, które zgarnęła za tę książkę, gdyż EON. Powrót Lustrzanego Smoka jest naprawdę dobrym kawałkiem literatury.

Wracając do bohaterów powieści muszę napisać kilka zdań o niektórych z nich. Eon(a) mimo swojej hardości i waleczności pokazała, że ma również dobre serce, w szczególności jej życzliwość wobec Charta zasłużyła na mój podziw i aprobatę. Ogólnie cała postawa Eony sprawia, że nie sposób nie polubić tej postaci. Kolejną osobą, którą bardzo polubiłam jest Lady Dela - intrygująca i niezwykła pod wieloma względami osoba, która urzekła mnie przede wszystkim swoją mądrością i serdecznością wobec Eony. Również eunuch Ryko zaskarbił sobie moją sympatię - jego honor i oddanie wobec cesarza są godne podziwu. Pisząc swoją reckę nie mogę zapomnieć o bardzo istotnej postaci jaką niewątpliwie był Lord Ido - niezwykle ambitny i żądny władzy osobnik, który nie zyskał mojej sympatii z różnych względów.

Niektóre osoby może rozczarować fakt(lub na odwrót), że w książce nie pojawia się wątek romansowy - przynajmniej na razie. Osobiście liczę na pewien romans Eony z nie byle jaką personą, ale na razie muszę obejść się smakiem i mieć nadzieję, że autorka spełni moje oczekiwania(marzenia) w kolejnej(ostatniej?!) części.

Kolejną kwestią, którą warto poruszyć jej język i styl powieści - jak dla mnie pani Goodman naprawdę się postarała i czytelnicy nie powinni się rozczarować na tym polu. Jak już wcześniej pisałam autorka dostarcza nam multum wspaniałych, ciekawych opisów, które czyta się z uśmiechem na twarzy, co było możliwe dzięki unikatowemu(jak dla mnie) warsztatowi pisarskiemu Goodman. Narracja w książce jej pierwszoosobowa, ale mimo tego nie mamy poniekąd ograniczonej wiedzy, albowiem narrator ma obszerną ,szeroką wiedzę na temat świata i ludzi. Jeśli czegoś nie dowiadujemy się od Eony, to możemy to wywnioskować lub po prostu poznać z dialogów bohaterów, które nie odbiegają poziomem od świetnych opisów. Dzieło australijskiej twórczyni jest bardzo ciekawe i czyta się to niezwykle przyjemnie i dobrze - nawet pomimo tego, że można domyślić się wcześniej pary spraw . Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie atutem tej książki jest duża liczba stron(576). Uważam, że nie można zarzucić autorce, że pisała na ilość, a nie na jakoś, jak to ma miejsce w wielu powieściach. Książka ta trzyma dobry poziom przez cały czas, dla mnie nie ma w niej gorszych i lepszych momentów - nie zgadzam się z pewną przeczytaną przeze mnie opinią, że Alison Goodman nie dostarcza czytelnikom zbyt wiele akcji, jak dla mnie wszystko jest odpowiednio 'rozłożone'. Warte pochwały są również pierwsze strony książki, a dokładnie rzecz ujmując bardzo spodobało mi się to, że na początku autorka wprowadza czytelnika w stworzony przez siebie świat, zarówno w formie obrazkowej(przedstawienie 'kierunków 12 smoków', mapa terenów pałacowych), jak i pisemnej(m.in. opisy 12 smoków i pierwszy rozdział) - mam nadzieję, że nie za bardzo wszystko pogmatwałam, ale niestety nie umiem tego dobrze wyrazić, no bo 'to', po prostu trzeba zobaczyć i przeczytać.

Myślę, że książka tej dobrej, australijskiej pisarki spodoba się szczególnie osobą, które uwielbiają kulturę wschodnią, bowiem autorka niewątpliwie czerpała inspirację z orientalnych tradycji, legend i obyczajów. Pisząc to nie mam na myśli, że książka nie spodoba się również osobom, które nie bardzo interesuje Wschód - mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do tamtych stron, a książka Goodman przypadła mi do gustu. Polecam to dzieło wszystkim czytelnikom, ale przede tym, którzy uwielbiają fantastykę, bo to książka wprost wymarzona dla nich !

Ocena: 9/10

Książkę otrzymałam od wydawnictwa TELBIT, za co serdecznie dziękuję :)



PS. Recenzja ukazałaby się szybciej, ale z przyczyn ode mnie niezależnych ;P nie mogłam tego zrobić - no trzeba było w końcu w pełni uczcić zakończenie szkoły średniej ;D Jak już zapewne zauważyliście nie wymieniłam tak naprawdę żadnych minusów dzieła Goodman, ale wynika to z tego, że jest ich bardzo niewiele, a poza tym nie mogłam tego zrobić, bowiem byłyby to w pewnym sensie spojlery, więc jeśli ktoś z Was chciałby się dowiedzieć, co mi się nie podobało,  to może do mnie napisać na pocztę ;) Niezbędny do tego adres znajduje się w zakładce 'Kontakt/współpraca'.

piątek, 20 maja 2011

Koniec !

Moi Drodzy ! Dziś skończyła się moja katorga maturalna i jestem przeszczęśliwa, albowiem mogę robić to,co najbardziej kocham - czytać i dzielić się swoimi wrażeniami, odczuciami z innymi czytelnikami :) Nadal nie mogę uwierzyć, że to już za mną i że nic nie powstrzymuje mnie przed sięgnięciem po jakieś wspaniałe dzieło ;) Pierwszeństwo ma oczywiście EON jako książka do zrecenzowania, ale jaka książka będzie kolejna, to już nie mam bladego pojęcia - macie jakieś pomysły (odsyłam Was do mojej biblioteczki) ? Niestety Miasto upadłych aniołów  zapewne będę mogła odebrać z salonu dopiero w poniedziałek, bowiem dziś mają dopiero wysłać przesyłkę, więc nie mogę w ten weekend zatracić się w nowej części DA :( Ale w sumie to i tak chciałam jeszcze raz przeczytać poprzednie części zanim wezmę się za Miasto... ;) W najbliższych dniach można się spodziewać na moim blogu kilku(kilkunastu) recek, gdyż muszę jakoś zaspokoić swój głód czytania :P Mam nadzieję, że nic ani nikt nie popsuje moich czytelniczych planów, ponieważ to może skończyć się wielką tragedią xD

PS. Co sądzicie o okładce Miasta upadłych aniołów ? Czy Wy też zauważyliście, że Simon? ma zmiażdżony palec ;P

sobota, 14 maja 2011

Moje skromne progi ;)

Zafascynowana pięknymi biblioteczkami blogowiczów postanowiłam również pokazać swoje skromne (na chwilę obecną) progi :) Mam nadzieję, że moje książkowe bogactwo będzie się rozwijać w miarę szybkim tempie  (mile widziane oferty pracy w okolicach Warszawy; w końcu trzeba na to wszystko jakoś zarobić ;P).

Pierwsze trzy półki zajmują książki z istotami paranormalymi, czyli wszelkiego rodzaju dzieła fantasy, romanse paranormalne itp. (na trzeciej półce brak jednej książki). Kolejna pólka poświęcona jest 'zwykłej' literaturze (książki obyczajowe, historyczne, kryminały itd.). Poniżej znajdują się lektury szkolne, a na samym dole mieszczą się różnego rodzaju pomoce naukowe (słowniki, książki o konkretnej tematyce np. o teatrze czy Starożytnym Egipcie <3).

Ostatnie zdjęcie prezentuje Wam moją kolekcję (niepełną) zakładek do książek ;)
 

 









 




 

Zaległe stosiki: nr.3, nr.4, nr.5 :)

Nareszcie odzyskałam swój aparat ! Tylko coś mi kiepsko zdjęcia wyszły, ale chyba źle ustawiłam parametry ;P No dobra, żeby nie przedłużać zamieszczam zdjęcia stosików ;)

Stosik nr.3 (książki wygrane w konkursach)
1. Wschodzący księżyc - Keri Arthur
2. Czerwona Piramida - Rick Riordan

Wielkie podziękowania dla ParanormalBookS i QFant !
















Stosik nr.4 (książki otrzymane od wydawnictw: Prószyńki i S-ka oraz Telbit do recenzji)
1. Natalii 5 - Olga Rudnicka
2. Hakus Pokus - Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski
3. Na północ od Capri - Penelope Green
4. Gra - Krystyna Kuhn
5. EON. Powrót Lustrzanego Smoka - Alison Goodman

Serdecznie dziękuję za zaufanie i książki :)

















Stosik nr.5 (zakup własny)
1. Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker - Leanne Penee Hieber
2. Żelazny Król - Julie Kagawa
3. Lili St. Crow

















Moi Drodzy ! Mam do Was ogromną prośbę ;) Jako, że jestem osobą bardzo niezdecydowaną, to poproszę Was o radę odnośnie kupna książek ;P Otóż znalazłam na merlin.pl ciekawe promocje, ale sama nie wiem czy kupić tylko 1 czy też wszystkie 3 książki, które wybrałam.
1. Łaska utracona (30/45,9) - tego zakupu jestem pewna na 100%
2. Bezduszna (23,5/34) - 60%
3. Świetliste cienie (22/31,9) - 30%

Sama nie wiem czy kupić Świetliste cienie, bo jest tyle fajnych książek, które chcę jeszcze zdobyć...  tak samo mam z Bezduszną, ale do tego zakupu jestem bardziej przekonana ;) Bardzo proszę pomóżcie mi, albowiem moje środki są ograniczone, a niedługo wychodzi całkiem sporo ciekawych ksiażek m.in. Miasto upadłych aniołówDrżenie, Mroczne szaleństwo, a poza tym ostatnio wyszło również wiele nowych książek, które mnie interesują ;)

poniedziałek, 9 maja 2011

Pierwsze wrażenia maturalne oraz... ThumbThing.

Pierwsze matury już za mną i niestety muszę stwierdzić, że nie jestem usatysfakcjonowana tym, co na razie napisałam - jedynie z angielskiego jestem zadowolona (ok.90%) - coś czuję, że będę zmuszona poprawiać moje wyniki w przyszłym roku, bo nie dostanę się na te studia, co chcę ;P

Oprócz tego, że musiałam się podzielić z Wami moimi odczuciami związanymi z egzaminem maturalnym, to również chcę zaprezentować Wam fajny i przydatny gażdżet dla czytelników, jakim jest ThumbThing ! Pewnie zastanawiacie się, co to w ogóle jest ;P Otóż jest to nakładka na kciuk, dzięki której możecie trzymać książkę w jednym ręku, jak również ów gadżet może służyć Wam za wygodną zagładkę do jakiegoś wspaniałego dzieła literackiego. Moim zdaniem główną zaletą tego produktu jest to, że czytając książkę nie wygina się jej grzbietów - jako "pedant książkowy" w pełni doceniam to rozwiązanie ;D ThumbThing dostępne jest w czterech rozmiarach i w kilku kolorach (mi oczywiście podoba się najbardziej 'pinkowy' :P). Zapraszam Was gorąco do odwiedzenia strony: http://wygodneczytanie.pl/ gdzie można się dowiedzieć szczegółowych informacji o tym przydatnym molom książkowym, jak i amatorom czytania produkcie.


PS. Po maturze z WOS'u byłam tak głodna (i zła na siebie), że zjadłam chyba całą lodówkę jedzenia, a teraz umieram, bo brzuch mnie boli ! - niech to będzie przestroga dla wszystkich głodnych i łapczywych osób, takich jak ja ;P

poniedziałek, 2 maja 2011

Usprawiedliwienie...

Moi Drodzy ! Po pierwsze - niestety  przez kilka ostatnich dni byłam odcięta od interentu i nie mogłam  przeczytać Waszych wspaniałych recenzji, ale na całe szczęście, dziś przywrócono mnie do 'wirtualnego życia' i zamierzam nadrobić wszelkie zaległości ;) Po drugie - nie wiem czy wiecie, ale w tym  roku piszę maturę (najbliższa w środę), więc tymczasowo na blogu nie pojawią się żadne nowe recenzje (nad czym ogromnie ubolewam), ale z przykrością muszę stwierdzić, że nie mam po prostu czasu na takie sprawy... Pragnę jednak zapowiedzieć, że po 20 maja nie zamierzam już się 'lenić' i możecie się spodziewać wysypu recek, albowiem będę musiała jakoś okiełzanać mój niepochamowany głód czytania ! ;D W międzyczasie postaram się dodać zaległe stosiki, choć najpierw przydałoby się odzyskać, niezbędny do tej czynności, aparat cyfrowy ;P Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę chwilę niemocy ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...